Prządki - rezerwat skalny


Rezerwat skalny „Prządki” leży na pograniczu wsi Czarnorzeki i Korczyna w obrębie Czarnorzecko-Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego. Jego powierzchnia wynosi 13,63 ha i obejmuje grupy ostańców skalnych wraz z przylegającym do nich lasem. Zajmuje on wschodnią część grzbietu będącego działem wodnym dla potoku Marcinek i Czarnego Potoku. Najwyżej położony punkt rezerwatu znajduje się na wysokości 520 m.npm. Same "Prządki" zbudowane są z piaskowców ciężkowickich o wysokości ponad 20 m, których wiek geologiczny określany jest jako dolny eocen (55-35 mln. lat temu). W wyniku erozji wychodnie skalne przybrały fantastyczne kształty.

„Prządki” od niepamiętnych czasów były przedmiotem ludzkiego zainteresowania. Ich dziwaczne, przysadziste kształty z licznymi zagłębieniami, rysami i szczelinami przypominają przygarbione postacie ludzkie. We wczesnym średniowieczu istniało tu osadnictwo słowiańskie, o czym świadczy odkryte cmentarzysko kurhanowe. Skały, jako wyjątkowy twór przyrody, mogły spełniać rolę przedmiotu kultu. Ponieważ są bardzo charakterystycznym elementem krajobrazu, od wieków budzą wśród ludzi chęć poznania. Obecnie rezerwat odwiedza rocznie ok. 100 tysięcy osób. W tradycji miejscowej poszczególne grupy skalne noszą nazwy: Prządka-Matka, Prządka-Baba, Herszt, Madej. Nowsze nazewnictwo ostańców - Schodki, Orzechy, Rozległa, Amant, Trojak, Goryl - pojawiło się w latach 80-tych i pochodzi od osób uprawiających tu do niedawna wspinaczkę.

Z „Prządkami” związanych jest kilka legend. Jedna z nich wyjaśnia nazwę rezerwatu „ ... troje dziewcząt z Korczyny, miasteczka słynnego ongiś z pięknych wyrobów płócienniczych, zakochało się naraz w jednym młodzieńcu. Długo spierały się o swe prawa pierwszeństwa, wreszcie postanowiły, że ta zostanie jego oblubienicą , która najrychlej i najpiękniej uprzędzie nici na odzież ślubną - poczem jednocześnie wzięły się do pracy. Nadszedł dzień świąteczny, prządki jednak nie chciały jej przerwać, i aby nie gorszyć mieszkańców swej wsi, ukryły się wraz z kądzielami na górze odległej o 3 km od Korczyny i tam pod osłoną lasu, dalej prowadziły swój wyścig. Żadna jednak z nich nie osiągnęła celu, z chwilą bowiem, kiedy rozległ się korczyński dzwon kościelny, wzywający wszystkich na nabożeństwo, trzy zawodniczki zostały zamienione w głazy i po dziś dzień sterczą na szczycie góry jako przestroga dla tych, co nie szanują świętych dni.”


(L. Radomska-Świdzińska "Na Prządkach i Odrzykoniu" Ziemia, 1932)